Masz więcej niż 7 lat? To płać, bo inaczej nie będziesz miał okazji obsypać się proszkiem holi. Decyzją dyrektor Giżyckiego Centrum Kultury Marty Dąbrowskiej tegoroczne "Kolorowe Zakończenie Wakacji" po raz pierwszy zyskało status imprezy biletowanej, a na dodatek zostało wyprowadzone znad jeziora na obrzeża miasta. "Marketingowo dwa strzały w kolano" - komentują internauci.

W mieście natychmiast pojawiły się pogłoski o finansowych problemach GCK, no bo jak inaczej wytłumaczyć fakt niespodziewanego wprowadzenia odpłatności? Zaskoczeni są wszyscy, wszak poprzednie edycje odbywającej się od 2016 roku imprezy (z ubiegłoroczną przerwą spowodowaną pandemią) były darmowe. Za arenę "Zakończenia" służyła dotychczas plaża miejska, co z pewnością było czynnikiem sprzyjającym sporej frekwencji. W tym roku chętni będą jednak musieli pofatygować się na koniec miasta, a konkretnie do amfiteatru twierdzy Boyen, na teren którego zostaną wpuszczeni dopiero po zakupie biletu w cenie 25 złotych. No, chyba że nie skończyli jeszcze 7 lat, bo tylko takie brzdące mają w tym roku przywilej bezpłatnego świętowania końca letniej kanikuły. Oczywiście przedsiębiorcza dyrektor GCK wie doskonale, że brzdące same wieczorem do twierdzy nie przyjdą, więc tak czy owak jakiś grosik do GCK-owskiej skarbony wpadnie. Niepopularna decyzja Marty Dąbrowskiej, której w tym roku kończy się dyrektorski kontrakt, odbiła się szerokim echem w mieście i w internecie. Mieszkańcy Giżycka nie po raz pierwszy krytykują pazerność kierowanej przez Dąbrowską miejskiej placówki, za przykład stawiając ośrodki kultury w ościennych miastach (np. w Węgorzewie), gdzie sporo imprez (także koncerty gwiazd) było w tym roku bezpłatnych. Z wydarzeń organizowanych przez GCK bilety nie były natomiast sprzedawane tylko na "Jazz nad Niegocinem". Mazurski Festiwal Operowy "Belcanto" i "Giżycko Baroque Festiwal", a więc na eventy dla stosunkowo wąskiego grona odbiorców.

Oczywiście Giżyckie Centrum Kultury na czele z jego nieomylną szefową tradycyjnie niewiele sobie robią z uwag i krytycznych opinii mieszkańców. Na facebookowym profilu jednostki w najlepsze trwa promocja imprezy, która - w opinii wielu ludzi - "dzięki" wprowadzeniu biletów i przeniesieniu w forteczne mury zaliczyła wzorcowego samobója. A na pytanie mieszkanki Giżycka dotyczące odpłatności GCK odpowiada tak: "Jak każdy wie, 2020 rok był trudny dla wszystkich, również dla branży kulturalnej, jego pokłosie odczuwamy również w 2021. Co za tym idzie, mogliśmy wybrać z dwóch scenariuszy - nie robić imprez lub część z nich biletować. Wybraliśmy tę drugą opcję". Co na to giżycczanie? "Inne miasta robią imprezy i bezpłatne też są (tam COVID też był)" - ripostuje inna internautka. - "Jednym słowem: słabe rządy i tyle w temacie".

Nic dodać, nic ująć. Sześcioletnia kadencja Marty Dąbrowskiej kończy się pod koniec roku, ale wróble coraz głosniej ćwierkają, że być może zostanie przedłużona o kilka miesięcy. Panie Burmistrzu Iwaszkiewicz, cytując klasyka: niech Pan nie idzie tą drogą! Czas najwyższy oddać giżycką kulturę w ręce kompetentnych ludzi.

tm