Rząd zamyka restauracje i sanatoria, większość uczniów wysyła na zdalne nauczanie, a seniorom radzi zostać w domach. Poprzednie ograniczenia nie powstrzymały rozwoju pandemii - coraz więcej Polek i Polaków zakaża się koronawirusem (dziś ponad 13 tysięcy), coraz więcej ludzi zakażonych SARS-CoV-2 umiera (dziś 153). Od soboty (24 października) cały kraj staje się strefą czerwoną, a minister zdrowia Adam Niedzielski przewiduje, że wkrótce "może dojść do scenariusza gorszego niż czarny", prognozując dobowy wzrost zakażeń do poziomu 25 tysięcy.

Taka wieść lotem błyskawicy rozeszła się po Giżycku w środę po południu. Niektórzy mieszkańcy natychmiast "połączyli kropeczki", sugerując, że "to pewnie dlatego od kilku dni petenci mają utrudniony dostęp do Urzędu Miejskiego". Skontaktowaliśmy się z burmistrzem Wojciechem Iwaszkiewiczem. "Nie jestem zakażony" - usłyszeliśmy od szefa giżyckiego Ratusza.

"Gdy ktoś mnie pyta, czy znam kogoś zarażonego, odpowiadam: znam, nawet w bliskim otoczeniu. Czy znam kogoś, kto ciężko to przechodzi? Znam. Czy znam osobę, która trafiła pod respirator z rozpoznanym COVID-em? Znam. A kogoś, kto na to umarł? Tak, mieliśmy takich pacjentów". Marcin Jakowicz, ratownik medyczny z Giżycka (a "po godzinach" także miejski radny), z COVID-19 "spotyka się" niemal codziennie. I w przeciwieństwie do domorosłych "wirusologów" wymądrzających się znad klawiatur doskonale wie, z jak potężnym i nieobliczalnym wrogiem przyszło nam się zmierzyć. Gorąco polecamy tekst Pana Marcina.