"Pojawiam się i znikam" - śpiewała niegdyś Beata Kozidrak. Dokładnie tak samo dzieje się ostatnio z biuletynem informacyjnym "Moje Giżycko", który już po raz drugi w tym roku nie ukaże się zgodnie z planem. Wydawca zawiesił bowiem wydawanie miesięcznika, swoją decyzję tłumacząc pogarszającą się sytuacją epidemiczną.

Do uczniów z klas IV - VIII Szkoły Podstawowej nr 7, którzy od ubiegłego poniedziałku uczą się w domach przed komputerami, dołączają ich młodsi koledzy. "W związku z potwierdzeniem ogniska koronawirusa w naszej szkole wszystkie klasy edukacji wczesnoszkolnej przechodzą na tryb pracy zdalnej" - taką informację rodzice najmłodszych uczniów "Siódemki" znaleźli w dzienniku elektronicznym dziś (środa) przed godz. 15.00.

"Trzeba było nas nie wkur...!", "Moje ciało - moja sprawa" czy "Jeszcze Polka nie zginęła" - transparenty z takimi hasłami to od niedawna nieodłączny element krajobrazu wielu naszych miast. Polska płonie. Setki ulic zamieniły się w areny największego od lat społecznego protestu, wywołanego przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, dotyczące całkowitego zakazu aborcji. W Giżycku protestujący od kilku dni spotykają się pod pomnikiem na placu Grunwaldzkim, a na środę zaplanowano "spacer" po mieście. Organizatorzy zachęcają giżycczan do przyłączenia się do akcji.