Dla pokolenia dzisiejszych czterdziesto- czy pięćdziesięciolatków to miejsce absolutnie kultowe. Nie zna życia ten, kto nie stał po bilety w sążnistych kolejkach lub nie "podrabiał" szkolnej legitymacji, by podstępem dostać się na seans dozwolony dla starszych kolegów. Legendarne kino "Fala" (nie mylić z "Nową Falą") niszczeje od kilkunastu lat i choć dyskusja na temat jego dalszych losów co jakiś czas powraca jak bumerang, wciąż brak jest konkretnych działań. Opcje są tylko dwie: modernizacja budynku lub jego rozbiórka i postawienie nowego obiektu.

Sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Chodzi o koronawirusa, który latem podobno był już w odwrocie, a tymczasem jesienią poczyna sobie - niestety - coraz śmielej, codziennie zbierając śmiertelne żniwo w Polsce i na świecie. Pogarszające się statystyki zachorowań i zgonów zmusiły rząd naszego kraju do wprowadzenia obostrzeń, z których część tak dobrze pamiętamy sprzed kilku miesięcy. Od dziś (10 października) Polska zmienia swe barwy z biało - czerwonych na żółto - czerwone.

Nie milkną echa sprawy budowy restauracji na wodzie w Giżycku. Kilka dni temu informowaliśmy, że inwestycja wisi na włosku po rezygnacji najlepszego polskiego piłkarza Roberta Lewandowskiego, kluczowego udziałowca w spółce "Nowe Mazury 8", która planuje wybudować lokal. Dziś wiemy już nieco więcej. Wiele wskazuje na to, że mimo sporych problemów restauracja - będąca częścią wartego 71 mln zł kompleksu restauracyjno - portowego "Wodny Świat" - jednak nad Niegocinem powstanie.